Jak zdobyłem swoją pierwszą pracę w UX

Jest wiele artykułów o tym „jak zdobyć swoją pierwszą pracę w UX”. Nie powiem, przeczytałem kilka z nich zanim zacząłem na poważnie szukać pierwszej pracy w UX. Teraz mogę podzielić się z Wami moimi doświadczeniami i opowiedzieć o kilku rzeczach, które w moim przypadku zadziałały.

Początki

W momencie kiedy odkryłem UX design i zdecydowałem, że to jest właśnie to, co chcę robić (to wszystko dzięki Smashing UX Design), pracowałem jako designer/koder emaili marketingowych w firmie produkującej profesjonalne publikacje edukacyjne. To ja byłem tym gościem, który składał do kupy masę spamu, która potem lądowała u lekarzy, budowlańców, nauczycieli i innych, sprawiając, że klikali, dokładnie tam gdzie chciałem.
Robienie tego samego w kółko dosyć szybko okazało się zbyt monotonne, nie czułem już, że się rozwijam. Wtedy zacząłem się rozglądać. Pierwszymi krokami ku temu było zaprojektowanie nowego CV i skończenie kursu z human-computer interaction, który opisałem w innym artykule. Poznań niestety nie był wymarzonym miejscem na rozpoczęcie kariery w UX – niewiele było tam miejsca dla początkujących czy praktykantów.

Pasja, która przemawiała z mojego listu motywacyjnego pozwoliła mi na zdobycie pracy jako product manager w startupie ecommerce założonym przez znakomitą agencję interaktywną Merixstudio. Moje obowiązki były rozproszone po kilku sferach, takich jak e-marketing, rozwój biznesu, SEO czy, w najmniejszej części, polepszanie UX strony. Pomimo tego, że od samego początku naciskałem o jak najwięcej zadań związanych z UX, ciężko było mi wcisnąć porządne działania skoncentrowane na użytkowniku w i tak już napięty grafik. Udało mi się przeprojektować kilka komponentów strony i wypracować strategię i strukturę nowego bloga, który tworzyliśmy. I to było na tyle, jeśli chodzi o moje portfolio wtedy, kiedy zacząłem szukać pracy w Londynie…

W międzyczasie przeczytałem gdzieś, że jednym z lepszych sposobów na rozwój w jakiejś dziedzinie jest rozpoczęcie bloga. To właśnie wtedy powstało TasteUX – jak się okazało, był to bardzo mocny punkt mojego CV i pozwolił nieco wypełnić lukę w doświadczeniu, zarówno od strony merytorycznej, jak i graficznej w CV.

Decyzja

Decyzja o przeprowadzce do Londynu została podjęta nie wcześniej niż 6 miesięcy przed odlotem. Zarówno ja, jak i moja dziewczyna chcieliśmy zobaczyć jak to jest żyć za granicą i popracować nad naszymi karierami. Te 6 miesięcy pozwoliło mi popracować nad kilkoma rzeczami, które, jak sądzę, znacząco zwiększyły moje szanse na zdobycie pracy:
1. Branie udziału w każdym wydarzeniu UX, na które mogłem sobie pozwolić
Bycie aktywnym oznacza pasję. Chciałem oddychać UX, poznawać ludzi, którzy to robili i słuchać jak najlepsi w tym fachu osiągnęli sukces. Ten pociąg do inspiracji i do bycia częścią społeczności jest czymś, co pracodawcy bardzo doceniają!

2. Ruszenie z TasteUX
Wystartowałem z TasteUX po to, żeby uczyć się o UX i po to, żeby zapunktować w moich aplikacjach. Potrzeba pisania wytworzyła potrzebę czytania i szukania nowych tematów. Poza tym blog to doskonałe miejsce, na którym mogę pokazać, co wynoszę z różnych wydarzeń, kursów, książek oraz jest to świetny element marki personalnej.

3. Budowanie sieci na LinkedIn
Jako najpopularniejszy portal profesjonalny na świecie LinkedIn może Ci pomóc na wiele sposobów:

  • jest bardzo wydajnym sposobem pokazania swojego kompletnego CV,
  • Twoja sieć może Ci pomóc znaleźć nowe kontakty i jest dowodem na to, że rozwijasz się w określonym kierunku,
  • wisienka na torcie – potwierdzenia umiejętności (endorsements). Społeczny dowód słuszności działa nie tylko w ecommerce i stronach z recenzjami. Im więcej potwierdzeń wyciśniesz ze swojej sieci, tym lepsze wrażenie zrobisz na potencjalnym pracodawcy!
Michal Mazur CV

Moje CV z 2014 roku.

4. Szukanie zleceń jako freelancer
Uznałem, że każde doświadczenie w UX będzie korzystne, nawet jeśli umowy o poufności stoją na drodze do pokazania efektów danego zlecenia. Wyszedłem z założenia, że każde doświadczenie, o którym będę mógł opowiedzieć ciekawą historię będzie warte pracy w nie włożonej, nawet poniżej stawki rynkowej.

5. Tweeting!
Twitter to świetny dodatek do paczki Twojej marki personalnej. Ludzie, którzy Cię śledzą i których śledzisz Ty, czy tweety, które publikujesz, to wszystko może mieć wpływ na to jak będziesz postrzegany na rynku i może zaważyć o decyzji czy dać Ci szansę.

6. Dobrze przemyślane CV i portfolio
Nie jestem utalentowanym ani doświadczonym grafikiem, dlatego musiałem się spiąć i pytać o opinię wielu ludzi zanim zacząłem wysyłać moje CV. Oczywiście wcześniej zapytałem brytyjskiego Googla o rady związane z tamtejszym rynkiem. Zdecydowałem się na wykorzystanie stylu TasteUX na potrzeby CV – wydaje mi się, że identyfikacja wizualna, nawet osobista musi być konsekwentna.

Do biegu, gotowi…

Kiedy zacząłem szukać pracy wiedziałem, że łatwo się pogubić wśród tych wszystkich wysłanych emaili, więc postawiłem na przejrzystość. Stworzyłem arkusz w Google Docs, w którym umieszczałem wszystkie wysłane aplikacje – adresy, daty, linki do ogłoszeń i mój komentarz odnośnie każdej z nich. Okazało się to strzałem w dziesiątkę i wbrew pozorom dużą oszczędnością czasu. Stworzyłem 3 osobne arkusze – startupy/produkty, agencje, „ogłoszenia z tablic” i ostatni arkusz na wszystkie aplikacje, w których nawiązałem z firmą jakikolwiek kontakt.

Wszystkie firmy, do których aplikowałem znajdowały się w Londynie – to było moje miejsce docelowe no i oczywiście kopalnia firm z branży internetowej. Setki emaili i kilka rozmów na Skypie później udało mi się nawiązać kontakt z kilkoma firmami. Większość rozmów dotyczyła praktyk, co nie było niespodzianką, biorąc pod uwagę moje doświadczenie. Ostatecznie udało mi się zdobyć pracę jako UX Designer w Pomegranate, agencji UX z centralnego Londynu. Atmosfera na luzie i bliska współpraca w małym zespole to dokładnie do czego szukałem. Byłem tak niesamowicie szczęśliwy i mogłem odetchnąć z ulgą, mając w głowie to, że planowany odlot był już za kilka tygodni! Wierzę, że to, że zintegrowałem wszystkie moje działania i potrafiłem przekazać swoją pasję poprzez wszystko co robiłem pozwoliło mi zdobyć wymarzoną pracę. Osiągnąć cel, na który pracowało się intensywnie miesiącami (wiem, wiem, to nie aż tak długo) to niesamowite uczucie! A to dopiero początek!

Mam nadzieję, że ten artykuł zainspiruje kogoś do szukania swojej wymarzonej pracy – nie można na pewno o tym myśleć jak o pojedynczym zadaniu, to cały proces. Wiem, że nawet najmniejsze porady mogą być wartościowe. Sam otrzymałem ich wiele, dlatego chciałem dać też coś od siebie, żeby pomóc tak niesamowicie otwartej społeczności jak branża cyfrowa, czy w szczególności UX.